Cierpię na permanentny niedoczas.... Mam głowę pełną pomysłów szyciowych, ale zero czasu... Wakacyjne wyjazdy szyciu nie służą, zresztą jak już jestem w domu to gonię do pracy, a popołudniami czy w weekend ogarniam dom... Rzuciłabym pracę na etacie... Pytanie, czy miałabym za co szyć i żyć :-) Poniżej mój ukochany BERLIN