2016/11/30

o przemijaniu

Pewnie nie wszyscy wiedzą o mojej słabości do psów,
a w szczególności do bernardynów, kocham tę rasę, to najłagodniejsze i najukochańsze
psy pod słońcem.
Przez kilka lat mieliśmy trzy benki, dodam że wszystkie nasze psy pochodzą z adopcji:

Pierwsza była Bella (nasza księżniczka) adoptowana przez nas w wieku statecznym bo 8 lat


potem pojawił się Ben (nasz arystokrata) 6 lat


a na końcu nasz jedyny rasowy Fabio (największy i najbardziej usłuchany) też 6 lat


A to cała trójka



w domu bywało tłoczno, każdy pies miał swój dywanik:-)

Najdłużej była z nami nasza Bella, prawie 6 lat , odeszła za TM 12 czerwca, dokładnie w ten sam dzień, w który opuścił nas nasz Fabio dwa lata wcześniej.

Pozostała pustka i zdjęcia... i Emma


Przewidując nieuniknione w październiku minionego roku adoptowaliśmy Emmę (3 lata), teraz została nam tylko ona






7 komentarzy:

  1. Ależ poruszyłaś moje serce... Kocham bernardyny. Miałam takie marzenie jako nastolatka aby mieć takiego psa. Kiedy chodziłam do szkoły średniej znajomy moich rodziców wsadził mnie do samochodu i zabrał na wycieczkę. Okazało się, że zawiózł mnie do hodowli bernardynów Pana Alojzego w Rumii. Oniemiałam z wrażenia. Mogłam sobie wybrać pieska, rasowego z papierami... otoczyło mnie chyba z 20 szczeniąt. Pan Alojzy dał im jeść, wszystkie pobiegły do misek tylko jedna suczka została przy mnie, pakowała mi się na kolana i za nic nie chciała mnie opuścić. Nie był na sprzedaż, miała wadę kręgosłupa co dla hodowcy wykluczało ja - robiłaby złą renomę... Nie odeszłam dopóki nie wywalczyłam właśnie tego psa. Dostałam ją z solenną obietnicą, że nie będę jej dopuszczała. Miała na imię Kinga. To był mój najlepszy przyjaciel, wierności i oddania tego psa nie da się porównać do niczego na świecie. Była ze mną tylko 5 lat, zachorowała na posocznicę. Mija już 20 lat jak jej nie ma ze mną a ja ciągle mam łzy w oczach jak o niej myślę. Teraz też mi kapią... Uściskaj swoją psinę od cioci Ani :) Buziaki dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za piękną historię, buziaki!!!

      Usuń
  2. I jeszcze jedno... mój pies nigdy nie dostał rodowodu ani jakiś papierów bo było to dla mnie w ogóle nie istotne... Prawdziwego przyjaciela nie da się kupić za pieniądze a jedynie za miłość :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne, piękne i jeszcze raz piękne. Napisałaś, że psy adoptowałaś. Jak Ci się to udało, ja choruję na takiego psa, ale ceny w tej chwili są nie do przełknięcia.

    Kiedy odchodzi pies, odchodzi członek naszej rodziny :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graszka te adopcje to czyste przypadki, troche szukam po stronach schronisk w okolicy, jednego znalazlam na allegro (Fabia), ostatnio Emmę na FB, trzeba miec szczescie, spróbuj nawiązać kontakt z jakąś fundacją np. Głosem zwierząt ( oni pomagali nam przy adopcji Fabia z allegro). 3mam kciuki!!!!

      Usuń
  4. Jesteś 100% zwierzolubem :) Ja miałam jednego psiak rasowego beagle,później zaadoptowałam ze schroniska suczkę,w czasie jej adopcji zaangażowałam się w wolontariat i gdy tak chodziłam do schroniska by pomagać przykleił się do mnie kolejny piesek. Dowiedziałam się,że to brat mojej zaadoptowanej suni i też go zaadoptowałam. Teraz mam trzy psinki i jestem szczęśliwa bo wszystkie trzy psiaki są wspaniałe. Nadal jestem wolontariuszem i namawiam każda napotkana osobę do tego bo to wspaniała rzecz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzy psy :-))) wolontariat super sprawa, niestety nie mam czasu na udzielanie sie, ale wyszukuje zawsze benki w potrzebie i staram sie o ich adopcje.

      Usuń

Dziękuję za komentarz:-)